Coś lekkiego Film

Wiek Adaline

6/13/2015Kultura Czytania

Nieśmiertelność. 15 liter, za którymi ludzkość od dawna pragnie podążać. Już w I w. naszej ery ludzie szukali kamienia filozoficznego mającego ją zapewnić. W dzisiejszych czasach codziennie wykonujemy szereg różnych czynności, które mają na celu utrzymanie naszego ciała w jak najlepszym stanie, zapobieganie jego starzeniu się. I nie jest to oczywiście niczym złym, bo każdy z nas chce wyglądać nieco lepiej, ale czy wybralibyście wieczną młodość za cenę bycia nieszczęśliwymi?

Adaline (Blake Lively) przychodzi na świat na początku XX w. Przez pierwsze dwie dekady wiedzie spokojny, szczęśliwy żywot. Cieszy się i smuci, wychodzi za mąż, rodzi dziecko i przeżywa śmierć męża. W wieku około dwudziestu lat ulega wypadkowi, na skutek którego przestaje się starzeć. Na początku nawet sama Adaline nie wie, że coś jest nie tak. Orientuje się dopiero po czasie i wtajemnicza we wszystko tylko swoją córkę (Ellen Burstyn), ponieważ musi uciekać przed prześladowcami. Jest zmuszona ciągle podróżować, zmieniać tożsamość, znosić myśli o tym, że jej bliscy kiedyś umrą, a ona będzie musiała ciągle z tym żyć. W końcu, po latach uciekania przed mężczyznami, których kocha, znajduje swoją największą miłość (Michiel Huisman) i pomimo chęci ucieczki postanawia wszystko zmienić.

Wiek Adaline” w reżyserii Lee Toland Kreigera kojarzy mi się z gawędą. Tak, gawęda będzie dobrym słowem. Taką z prostą, ale nie do końca nudną fabułą i morałem. To swoiste cofnięcie się do czasów, kiedy mimo że wiedzieliśmy jak historia się skończy to i tak słuchaliśmy danej historii po raz enty i nam się nie nudziła. U mnie podobnie jest z tym filmem. Myślę, że mogłabym go obejrzeć jeszcze dobre kilka razy zanim powiedziałabym dość. I to nie do końca ze względu na fabułę, która jak już wspominałam jest dosyć prosta. Zrobiłabym to raczej dla klimatu tej produkcji. W filmie bardzo dobrze zostały odwzorowane epoki, w których żyła główna bohaterka. W ciągu jego trwania przez ekran przewija nam się cały XX wiek i początek XXI. Ogólnie rzecz ujmując cała scenografia jest genialna. Dobrze dobrane kostiumy i rekwizyty cieszą nasze oczy na każdym kroku. Blake Lively genialnie prezentuje się szczególnie w ubiorze typowym dla lat '20, '30, '40 i jeszcze nawet '50. I choć uważam, że w późniejszych okresach nie prezentowała się aż tak świetnie jak w tych, które wymieniłam powyżej, to i tak nadal wyglądała olśniewająco. I ta suknia na balu sylwestrowym... Po prostu cudeńko!

Skoro pozachwycaliśmy się już scenografią, przejdźmy do aktorów. Jak na mój gust wybranie Blake Lively do roli głównej było strzałem w dziesiątkę. Teraz chyba nie wyobrażam sobie innej aktorki na jej miejscu. Rola Adaline była stworzona dla Blake, która ma delikatną urodę, wdzięk i urok osobisty. Ona po prostu stała się postacią, którą grała. Co do innych aktorów, to uważam, że całkiem nieźle swoją rolę odegrała Ellen Burstyn. Dzięki niej mogliśmy zobaczyć dość skomplikowane relacje córki z matką, która musi podawać się za jej prababcię (mam nadzieję, że zrozumieliście o co mi chodziło). Jeżeli chodzi o postaci męskie, to według mnie zdecydowanie najlepiej wypadł Harrison Ford. Te emocje, które nim targały, gdy dowiedział się kim tak naprawdę jest nasza główna bohaterka i momenty, w których ze sobą rozmawiali były wzruszające. No i na koniec został Michiel Huisman, którego rola może nie była jakoś szczególnie absorbująca, ale za to przyzwoicie zagrana.

Ostatnią kwestią, która została do omówienia jest narrator, który gdzieniegdzie podczas historii wtrąca swoje komentarze. Jeżeli mam być szczera, to na początku w ogóle nie zwróciłam na niego uwagi. Dopiero po przeczytaniu recenzji na kilku blogach odkryłam, że niektórzy są nim bardzo zirytowani, a inni zachwyceni. Osobiście nie mam na ten temat zdania. Mnie on ani jakoś bardzo ani nie pomagał, ani nie przeszkadzał. Po prostu był.

Podsumowując, „Wiek Adaline” jest idealną propozycją dla osób, które lubią niezobowiązujące, ale delikatnie pouczające historie. Film będzie świetnym pomysłem na zapełnienie czasu w letni wieczór. Daję mu ocenę 7/10, ponieważ dobrze się przy nim bawiłam, ale jedynym wnioskiem który z niego wyniosłam jest fakt, że wieczna młodość i ogólnie uroda nie zawsze dają człowiekowi szczęście, a to niestety za mało aby ocenić go wyżej. Niemniej jednak szczerze polecam. U mnie ląduje on na liście filmów, do których z chęcią za jakiś czas wrócę.

A wy oglądaliście już „Wiek Adaline”? Jeśli tak, w komentarzach piszcie o waszych wrażeniach z seansu. Jeśli nie, czy zamierzacie go obejrzeć?

You Might Also Like

14 komentarze

  1. Na pewno obejrzę, choćby dlatego, że bardzo lubię grę Blake Lively :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam cię do courtship tag:) Mam nadzieję, że odpowiesz na pytania.
    whiteblackbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację. :) Najpierw opublikuję LBA, a potem odpowiem na ten TAG.

      Usuń
  3. Nie oglądałam jeszcze tego filmu, ale mam go w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar obejrzeć film, ale to chyba dopiero gdy mi się sesja zakończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie oglądałam, ale mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że mam ten film w planach. Fajnie, że zwróciłaś uwagę na kostiumy i rekwizyty - ja też na nie zwracam uwagę, dlatego cieszę, że Ty jesteś tak oczarowana scenografią. Poza tym sam pomysł fabularny może i jest nieco schematyczny i sztampowy, ale przez wzgląd na Blake Lively i Harissona Forda na pewno go obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, pomysł lekko banalny, ale ogólnie rzecz biorąc film jest niezłą rozrywką. :)

      Usuń
  7. Na pewno obejrzę. Tematyka bardzo mnie interesuje, a do tego Blake... Słyszałam różne opinie, ale jednak wolę sama się przekonać ;)

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Koniecznie muszę zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ten film w planach i zdecydowanie muszę go obejrzeć w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi film spodobał się nawet bardziej. Był taki delikatny, baśniowy i smutny... Po prostu piękny:-)

    Pozdrawiam!

    W Krainie Absurdu

    OdpowiedzUsuń

Witaj! Jeżeli już tutaj trafiłeś i coś co naskrobałam przypadło ci do gustu, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. :)
Wasza aktywność motywuje mnie do dalszej pracy. ;)

Popular Posts

Flickr Images

Formularz kontaktowy