Przeczytane 2015 Recenzje

Wyspa na prerii- Wojciech Cejrowski

2/19/2015Kultura Czytania

Miejsce, w którym czujemy się swojsko, dobrze. Co nim jest? No cóż. Dla każdego coś innego. Jedni wolą góry, drudzy morze. Jedni miasto, drudzy wieś. Jedni ciepło, drudzy zimno. Można by tak wymieniać w nieskończoność. Wszyscy jesteśmy inni, więc każdy z nas czuje się lepiej w innym miejscu. A jakie miejsce opisuje nam Wojciech Cejrowski, autor książki „Wyspa na prerii”? Jak sam tytuł wskazuje- prerię. A dokładniej miasteczko i krajobraz wokół małego, drewnianego domku zewsząd otoczonego morzem szumiących traw i wiatrem.

„Wyspa na prerii” jest moją pierwszą, w całości przeczytaną książką tego autora. Wcześniej zaczęłam jakąś inną i odłożyłam ją. W sumie sama nie wiem dlaczego. Po prostu. I nawet nie chodziło o to, że mi się ona nie podobała, bo wcale nie była zła. Przestałam czytać i tyle. Teraz chyba będę musiała to nadrobić. Bo sposób w jaki ten znany podróżnik opowiada swoje perypetie jest niesamowicie magnetyczny. Humor, którym posługuje się autor w książce, pewnie nie każdemu przypadnie do gustu, ale nie zmienia to faktu, że cała historia opowiedziana jest bardzo sympatycznie. Możemy sobie wyobrazić siebie na niebieskim krześle na porczu oglądających wschód słońca. Piękne, prawda?

Książka podzielona jest na V części. Każda z nich jest równie wciągająca i ma w sobie coś, co sprawia, że chce się ją czytać. Każda została napisana z polotem i humorem. W pierwszej części stykamy się po raz pierwszy z prerią i z miejscowymi obyczajami. Dowiadujemy się między innymi, dlaczego kupienie choinki na dzień czy dwa przed świętami wcale nie jest takie proste, dlaczego miejscowi początkowo unikali podróżnika, dlaczego wychodek ma trzy ściany, zamiast tradycyjnych czterech i w jaki sposób pan Wojciech znalazł się tam, gdzie się znalazł. W dalszych częściach przekonujemy się, jak autor zachowywał się podczas wichury, prania ubrań, pierwszej wizyty w barze oraz przykładowo dlaczego trzej synowie pewnego człowieka noszą te same imiona. Wszystko to i wiele innych znajdziecie na kartach tej właśnie książki, która wciąga. Czyta się ją bardzo przyjemnie i szybko, co prawdopodobnie dzieje się za sprawą stylu pisarskiego autora i opisywania codziennych sytuacji. Dzięki temu możemy się przekonać, jak wygląda życie typowego mieszkańca prerii- poznajemy lokalne zwyczaje ludzi i uzyskujemy plastyczny obraz krajobrazu Arizony. Nie wiem jak wam, ale mnie do szczęścia w książce, która ma nam przybliżać kulturę danego kraju czy regionu, więcej nie potrzeba.

W książce tej występuje jeszcze jeden ciekawy aspekt. Mianowicie autor, każdy wstęp zaczynający daną księgę, kończy sformułowaniem „Posłuchajcie...”. To sprawia, że czujemy się jakbyśmy siedzieli koło pana Wojciecha i rzeczywiście mieli POSŁUCHAĆ a nie PRZECZYTAĆ. Poza tym taki zabieg wskazuje na to, że książka nie będzie tylko suchymi faktami, ale wciągającą opowieścią. Opowieścią o mężczyźnie, obcokrajowcu, który usiłuje zadomowić się na prerii, na której wszyscy się znają i wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą.

Nie byłabym sobą, gdybym w tym miejscu nie wspomniała o szacie graficznej „Wyspy na prerii”. Książka jest wydana bardzo ładnie. Stylizowane na stare strony i rysunki znajdujące się przy rozpoczęciu poszczególnych ksiąg nie są przesadzone, za to idealnie wpasowują się w klimat tej opowieści. Piękna jest też okładka z rysunkiem domku i wiatraka z przodu, i ze zdjęciem autora siedzącego na jego niebieskim krześle z tyłu. W środku znajduje się jeszcze więcej zachwycających fotografii nie tylko krajobrazu, ale także baru czy różnych przywieszek. I to fotografii, które naprawdę przyjemnie się ogląda. Pomiędzy rozdziałami znajdziemy także strony stylizowane na „gazetę” na których przedstawiane są ciekawostki dotyczące na przykład Walmarta. Takie przerywniki są naprawdę ciekawe. Czytamy daną historię, a tutaj nagle, po jej zakończeniu, strona opowiadająca o skunksie. Jest więc na czym zawiesić oko.

Teraz mam mały dylemat, ponieważ nie za bardzo wiem jak ocenić tę książkę, ponieważ moja skala oceniania bierze pod uwagę czynniki, które nie zawsze występują w książkach non- fiction. Postanowiłam, że nie wystawię tej pozycji konkretnej noty, ponieważ jest to książka, którą mogłabym ocenić jedynie przez pryzmat tego czy mi się podobała.

Czytaliście „Wyspę na prerii”? A może nie lubicie tego typu książek? Napiszcie w komentarzach.

*zdjęcie zawarte na początku posta jest mojego autorstwa

You Might Also Like

16 komentarze

  1. Lubię oglądać programy Cejrowskiego, jednak książki jeszcze nie miałam okazji czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w końcu zmobilizowałam się na książkę. ;) Ale długo się do tego przymierzałam. :)

      Usuń
  2. Czytałam, co prawda dla mnie to chyba najsłabsza książka autora, ale i tak mi się podobała. Styl pisania Cejrowskiego jest super :) Moja ulubiona to ,,Gringo..." :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat nie mam porównania, więc na ten temat nie będę się wypowiadać. ;) Właśnie mam zamiar przeczytać inne książki, ale chyba zacznę od "Rio Anaconda". :)

      Usuń
    2. ,,Rio Anaconda" najobszerniejsza, ale też się szybko czyta, polecam :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię programy Pana Cejrowskiego i z chęcią sięgnę po jego książki, bo jeszcze nie miałam okazji ich czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz programy, to ta książka też powinna przypaść ci do gustu. :)

      Usuń
  4. Cejrowski ma w sobie pewien urok, życzliwość w kompletnie innym wydaniu, obiecuję sobie, że zajrzę do jakiejś jego książki, ale jakoś nigdy mi nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też do pewnego czasu tak miałam. Mówiłam, że przeczytam, przeczytam i... nie robiłam tego. :)

      Usuń
  5. Lubię lekkie pióro Cejrowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś czytałam książki Martyny Wojciechowskiej i lubiłam je nie wiedzieć czemu przestałam to robić muszę do tego koniecznie wrócić i sięgnąć po tą Cejrowskiego bo jeśli książka jest podobna do w programu Boso przez świat to na pewno mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie pamiętam czy czytałam jakąś książkę Martyny Wojciechowskiej. Na pewno czytałam książki podróżnicze Beaty Pawlikowskiej. I podobały mi się. :)

      Usuń
  7. Uwielbiam programy Cejrowskiego i jak tylko na niego trafię, to nie potrafię odejść od telewizora. Na pewno przeczytam tę książkę albo jakąś inną jego autorstwa. Mam nadzieję, że mi się spodoba, bo jak nie to będę bardzo zawiedziona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innych jeszcze nie czytałam, więc się nie wypowiem. Jeżeli przeczytasz to czekam na recenzję. :)

      Usuń
  8. Jeszcze nie sięgnęłam po dzieła Wojciech Cejrowski, ale z pewnością po twojej recenzji to zrobię !
    Pozdrawiam :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jeżeli przeczytasz to czekam na recenzję. :)

      Usuń

Witaj! Jeżeli już tutaj trafiłeś i coś co naskrobałam przypadło ci do gustu, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. :)
Wasza aktywność motywuje mnie do dalszej pracy. ;)

Popular Posts

Flickr Images

Formularz kontaktowy