featured Przeczytane 2015

Studium w szkarłacie- Sir Arthur Conan Doyle

2/04/2015Kultura Czytania

Kreatywność, ekscentryzm, enigmatyczność, zmienność. To tylko kilka epitetów opisujących wspaniałego bohatera i niezapomnianego detektywa wykreowanego przez Sir Arthura Conan Doyle'a. Sam autor zapewne w swych najśmielszych przewidywaniach nie podejrzewał, że sto dwadzieścia siedem lat po premierze pierwszej powieści o Sherlocku Holmesie, owy detektyw nadal będzie znany i lubiany przez znaczną część społeczeństwa. A jednak. Przez wszystkie te lata pamięć o detektywie wszech czasów nie zaginęła. Do dzisiaj powstają coraz to nowe serialowe czy też filmowe adaptacje dzieł pana Doyla. Ja do niedawna nie znałam pisanej wersji przygód Sherlocka, więc w końcu postanowiłam nadrobić zaległości.

Od jakiegoś czasu miałam na swojej półce Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa. Kupiłam ją po przecenie z myślą o zapoznaniu się z poczynaniami tego angielskiego detektywa. I tak przeleżała sobie miej więcej miesiąc. W końcu stwierdziłam, że może pora się za nią zabrać. Zaczęłam od pierwszej noweli zawartej w całym zbiorze- „Studium w szkarłacie”. Co o niej sądzę? Przekonajcie się!

Na początku powieści poznajemy Doktora Watsona- lekarza, który wyniszczony chorobą i osłabiony wraca do Londynu. To właśnie z jego perspektywy będziemy obserwować wszystkie zdarzenia. Już na początku razem z nim poznajemy Sherlocka i to właśnie wtedy po raz pierwszy mamy okazję zauważyć, że nie zachowuje się on jak przeciętny człowiek. No bo kto by się przejmował tym, że Ziemia krąży wokół Słońca a nie na odwrót? Takie rzeczy tylko u Sherlocka. Do tego przyglądamy się początkom znajomości detektywa i doktora. W pierwszej części książki zostajemy także zapoznani ze zbrodnią i obserwujemy schwytanie sprawcy, w drugiej natomiast przyglądamy się jej motywom. Na początku taka budowa średnio mnie do siebie przekonywała, ale w końcu udało mi się do tego przyzwyczaić.

Książka jest napisana naprawdę przyjaznym dla czytelnika językiem. Czyta się ją szybko i dość przyjemnie. Sherlock co chwilę zaskakuje nas kolejnymi nieprzewidywalnymi dla nas faktami wyciąganymi z kapelusza. Tylko on z napisu na ścianie, kilku odcisków kroków i garstki popiołu, potrafi wywnioskować w jakim wieku był przestępca, jakie cygaro palił, jakiej długości miał paznokcie, czy był mężczyzną czy kobietą i czy jej/jego twarz była rumiana czy nie. A to tylko mała próbka jego detektywistycznych umiejętności. Zresztą zachowanie Sherlocka pewnie nie raz wzbudzi wasze zdumienie. Na to Doktor Watson również znajduje odpowiedź. Opisując pewne poczynania Sherlocka pisze:

Najwyraźniej nie zdawali sobie sprawy z tego (a co ja zacząłem już sobie uświadamiać), że nawet najdrobniejsze poczynania Sherlocka Holmesa zawsze prowadzą ku jakiemuś określonemu celowi.

Tak więc, niech nie wydaje się wam, że opuszczenie dorożki kilkaset metrów przed dotarciem do celu nic nie znaczy. Każde działanie tego sprytnego bohatera, choćby najdziwniejsze, najbardziej nieprzewidywalne i zdumiewające, coś za sobą niesie.

Jeżeli chodzi o bohaterów to jak dla mnie są oni całkiem dobrze wykreowani. Może nie mają miliona oblicz i płaszczyzn, ale każdy z nich ma jakąś cechę charakterystyczną. W niektórych obserwujemy przemianę (niekoniecznie na dobre), inni są tacy sami przez całą książkę. I wcale nie robi ich to nudnymi czy płaskimi. Każdy może nas na swój sposób zainteresować. Bohaterom pierwszoplanowym poświęcone jest więcej czasu, tym drugoplanowym trochę mniej i mnie taki układ odpowiada. We współczesnych książkach często bywa tak, że albo wprowadzani są bohaterowie którzy nic nie wnoszą do opowieści, albo poświęca się zbyt dużo czasu bohaterom mało znaczącym, a zapomina o tych grających pierwsze skrzypce.

Czy jest w tej książce jakieś przesłanie? Sama nie wiem. Nie licząc kilku fajnych myśli wygłaszanych czy to przez Sherlocka czy przez doktora Watsona, to nie wydaje mi się, żeby ta nowela wnosiła jakoś specjalnie dużo do naszego życia. Poza dobrą zabawą i podziwem dla naszego detektywa oczywiście. I w tym wypadku nie mam nic przeciwko temu. Bo nawet pomimo tego, że mamy świadomość iż ta książka nie wniesie zbyt dużo, to i tak mamy poczucie, że czytamy coś wielkiego, co jednak musi mieć w sobie to coś, skoro przetrwało w literaturze ponad sto lat.

Jak ocenię „Studium w szkarłacie”? Myślę, że dam mu 7/10. I to wcale nie dlatego, że mi się ta pozycja nie podobała. Po prostu usiłuję sobie wyklarować jakiś konkretny system oceniania i doszłam do wniosku, że jeżeli książka nie ma przesłania to nie będę jej dawała więcej niż 7/10. Więc jeżeli służy ona tylko i wyłącznie naszej rozrywce (w tym wypadku też rozwojowi naszej dedukcji, ale to wciąż nie jest przesłanie) to ocena 7 jest oceną wysoką.

A wy zapoznaliście się już z Sherlockiem? Jeśli tak, to w jakiej wersji- serialowej czy książkowej? Dajcie znać w komentarzach, czy warto oglądać serial i czy najpierw czytać książkę? Czekam na odpowiedź!
*zdjęcie zawarte na początku posta jest mojego autorstwa

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Muszę ci powiedzieć że czytałam w życiu tylko jedną książkę detektywistyczną czyli 12 prac herkulesa i muszę powiedzieć że nawet mi się spodobała o Sherloku jeszcze nie czytałam ale trochę mnie to zainteresowało z Twojej recenzji myślę że raczej ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zaczęłam od Christie, ale od Morderstwa w Orient Expressie. I w końcu musiałam też poznać Sherlocka. ;) Ale nie mam zamiaru porównywać go do Poirota, tak jak robią to niektórzy. Bardzo lubię ich obydwu i znajduję dla miejsce i dla jednego i dla drugiego. :D

      Usuń
  2. Nie czytałam żadnej książki o Sherloku, ale miałam okazję oglądnąć kilka odcinków serialu i prawdę mówiąc bardzo mi się spodobał ;)

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiam czy zaczynać oglądać serial. Dzięki za opinię. ;)

      Usuń
  3. Z Sherlockiem nie mialam jeszcze okazji się zapoznać, chociaż kilka razy miałam ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam! ;) U mnie Sherlock wywołuje zdumienie i potrafi zaskoczyć. :)

      Usuń
  4. Lubię kryminały, ale do Sherlocka mnie obecnie nie ciągnie. Może kiedyś się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń

Witaj! Jeżeli już tutaj trafiłeś i coś co naskrobałam przypadło ci do gustu, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. :)
Wasza aktywność motywuje mnie do dalszej pracy. ;)

Popular Posts

Flickr Images

Formularz kontaktowy