featured Recenzje

Wielki Gatsby- Francis Scott Fitzgerald

1/16/2015Kultura Czytania

Lata 20. Nowy Jork. Zupełnie inna rzeczywistość, zupełnie inne czasy. Gangi, biedni dążący do uzyskania wielkiej fortuny. Świat dochodzący do siebie po Wielkiej Wojnie. Ludzie chcący zapomnieć, chcący znowu wieść w miarę normalne życie.

Wiele osób widzi w tym okresie jakieś piękno. Jest coś co ich przyciąga jak magnes i nie chce puścić. Niedawno sama zaczęłam czuć jakąś sympatię i sentyment do tych czasów. Piękni ludzie, dobre obyczaje, maniery, dżentelmeni, damy, honor. Miło jest patrzeć na to w ten sposób. Można sobie wyobrazić siebie w zachwycającym kabriolecie, w okularach na nosie i przystojnym facetem u boku pędzącą w stronę Nowego Jorku na poszukiwanie... Czego właściwie? Szczęścia? Pieniędzy? A może szczęścia w pieniądzach? I w tym momencie ujawnia się paradoks całej sytuacji, widoczny szczególnie w Ameryce tamtych czasów. Oprócz wszystkich zalet lat 20., które dostrzegamy po prawie stuleciu, istnieje też kilka dość widocznych wad, które z kolei ujawnia nam powieść Francisa Scotta Fitzgeralda- „Wielki Gatsby”

Książka ta została pierwotnie wydana w roku 1925 i czytając opisy ludzi, ich emocji i miejsc, w których się obracają łatwo można to dostrzec. Widać beztroskę, bezmyślność w wydawaniu pieniędzy, chęć zdobycia pieniędzy na giełdzie, przepych. Jak zauważyć, że książka musi być napisana w tym okresie? Gdyby powieść powstała mniej więcej cztery lata później, widać byłoby różnicę w zachowaniu ludzi. Do roku 1929 większość amerykańskiego społeczeństwa żyła na kredyt, bezmyślnie. Dopiero po krachu na giełdzie nowojorskiej podejście do pieniądza w jakiś sposób uległo zmianie. Ludzie zaczęli oszczędzać i nie wydawali zawrotnych sum na przyjęcia czy nowe samochody co dwa lata. Przypuszczalnie kryzys i tak nie dotknąłby Gatsbiego, więc nie będę się nad tym rozwodzić.

Cała książka zaczyna się w momencie kiedy Nick opowiada historię swojego wyjazdu na wschód (ma tutaj na myśli Nowy Jork). Mówi jak się tam dostał, co robił wcześniej, gdzie zamieszkał i że odnowił znajomość z Tomem i Daisy (Tom był jego znajomym z czasów Yale, a Daisy żoną Toma). Dowiadujemy się też, że mieszka płot w płot z jegomościem o nazwisku Gatsby, który co rusz wyprawia w swojej posiadłości huczne przyjęcia. Jest to dość enigmatyczna osobowość wokół której tworzą się różne plotki i pogłoski. Mimo to, po kilku takich przyjęciach, Nick zaprzyjaźnia się ze swoim sąsiadem.

    -Na twoim miejscu nie oczekiwałbym od niej zbyt wiele(...). Nie da się powtórzyć przeszłości.
    -Nie da się powtórzyć przeszłości?(...). Ależ oczywiście, że się da!
    (...)Naprawię wszystko tak, że będzie jak dawniej(...). Jeszcze się przekona.

Po przeczytaniu książki i poznaniu jej zakończenia zaczęłam się zastanawiać, jakim bohaterem tak właściwie jest Gatsby. Po dłuższym przemyśleniu sprawy stwierdziłam, że jest on po prostu bohaterem zagubionym. Jak dowiadujemy się z książki, w czasach młodości wcale nie był taki bogaty. Dorobił się dopiero po wojnie. Żył w czasach prohibicji, więc na czym to chyba każdy się domyśla. Gatsby sam się zniszczył. Dopiero pod koniec za sprawą pewnej kobiety coś się w nim ruszyło. Szczerze mówiąc szkoda mi go, bo to co się stało było okropne i smutne. Gatsby zbyt mocno patrzył w przeszłość, pragnąc, aby stała się ona teraźniejszością albo przyszłością. Nie był on do cna zły, bo jakaś jego cząstka pragnęła miłości, uznania. To właśnie dla kobiety, którą kochał, zrobił wszystko. I to go zgubiło. On po prostu zszedł ze szlaku, zbyt mocno się zatracił, bo za bardzo chciał spełnienia swoich marzeń. Zbyt zapatrzył się w siebie i swoje pragnienie, żeby zauważać, że to co robi nie jest dobre. Jest on idealnym przykładem bohatera, który przez rozpamiętywanie przeszłości i za dużą chęć zdobycia kobiety stracił do siebie poszanowanie i powolnie doprowadzał się do destrukcji, otaczając się fałszywymi ludźmi, którzy widzieli w nim przyjaciela, dopóki mogli korzystać z jego bogactw.

Dodatkowo, Gatsby, był święcie przekonany o swojej racji, co możemy wyczytać z pogrubionego wyżej cytatu. Myślę, że właśnie to go zgubiło. Nikogo do siebie nie dopuszczał. Nick usiłował wytłumaczyć mu, że cała sprawa z pewną osobą może mijać się z celem, a on i tak ślepo wierzył w to, że wszystko się uda. Jedni mogą powiedzieć, że był po prostu optymistą. Ja bym tego tak nie nazwała, bo Gatsby idealizował i nie zauważał, że cała sprawa od początku nie była dobrym pomysłem.

Możemy też spojrzeć na los naszego głównego bohatera z innej perspektywy. Gdy lepiej się mu przyjrzymy, zaczniemy przypuszczać, że ciąży nad nim jakieś fatum, że jest on bohaterem tragicznym, który niezależnie od podjętej decyzji i tak będzie zdążał ku zniszczeniu. Wybierając walkę o kobietę niszczy siebie, ale gdyby z niej zrezygnował do końca życia żałowałby, że nie spróbował i może tez wpadłby w jakieś kłopoty. W perspektywie tegoż właśnie fatum, możemy spróbować porównywać go do bohaterów antycznych tragedii, chociażby do Antygony.


Był pochłonięty swoim planem od tak dawna, powtarzał go w marzeniach od początku do końca, czekał z zaciśniętymi zębami- można rzec- na niepojętym poziomie intensywności. Teraz nastąpiła reakcja: stracił impet ja sprężyna w przesadnie nakręconym zegarze.”


Niemniej jednak, niezależnie od wszystkich wad, naprawdę żałuję Gatsbiego, bo skrzywdził sam siebie. Jest on idealną przestrogą dla każdego. Książka zawiera też wiele uniwersalnych prawd i wzorców i jest bliska problemom współczesnych ludzi.

Co do bohaterów, to uważam, że są naprawdę świetnie wykreowani. Mają kilka płaszczyzn, nie są dwuwymiarowi, płytcy. Co ważniejsze, wzbudzają w nas jakieś określone emocje. Nie wszyscy są tacy sami. Widać, że autor dobrze przemyślał każdego z nich. Każdy charakter, każdą twarz, każde zachowanie. 

Co do języka to jest on taki przyjemnie inny od tego, zawartego w większości z współczesnych książek. To sformułowanie wcale nie oznacza, że nie lubię czytać pozycji napisanych prostym językiem. Wręcz przeciwnie. Ale taka odmiana czasami się przyda. Pan Fitzgerald składa zdania w sposób zapomniany niektórym współczesnym pisarzom. Widać, że książka ta była napisana w czasach, kiedy język był o wiele bardziej kwiecisty i piękniejszy. W czasach, kiedy nie trzeba było zamieszczać w książkach mnóstwa erotyzmu, aby były one poczytalne. Tutaj nawet opisy pocałunków są tak delikatne, pełne wdzięku i gracji, że aż przyjemnie się je czyta.


(...) nie miałem dziewczyny, której bezcielesna twarz przypływałaby wśród ciemnych gzymsów i oślepiających znaków, przyciągnąłem więc do siebie dziewczynę siedzącą obok mnie, zaciskając ramiona. Na jej smutnych, wzgardliwych ustach pojawił się uśmiech, przyciągnąłem ją więc ponownie, bliżej, tym razem do mojej twarzy.”


Jeżeli chodzi o minusy, (których co jak co jest mało, ale ja oczywiście jakieś znalazłam) to rozdziały mogłyby być przynajmniej trochę krótsze. Dla mnie były one za długie. Na około 220 stron jest ich tylko dziewięć. Szczerze powiedziawszy strasznie ciężko było mi przez niektóre przebrnąć. Rozumiem, że chyba inaczej się nie dało, ale rozdział mający jakieś dwadzieścia pięć stron, choćby nie wiem jaki był ciekawy, po prostu mnie męczy. Ale to tylko moja subiektywna opinia i pewnie nie wszyscy się z nią zgodzą.

Szczerze polecam tą książkę każdemu. Mimo że to klasyk, co dla niektórych jest odpychające, można czytać go z zaciekawieniem. Może z początku będą problemy z wbiciem się w styl pisarski i język, ale gwarantuję, że późniejszy rozwój wydarzeń wynagrodzi trudności. Do tego, mimo nieznacznej ilości opisów otoczenia, naprawdę czuć w tej książce klimat niepowtarzalnych lat dwudziestych i jest ona kopalnią fajnych cytatów. Pomimo małych zastrzeżeń daję tej książce ocenę 10/10, ponieważ ukazuje mnóstwo wartościowych prawd życiowych, z których czytelnik może wyciągnąć wiele nauki i które zmuszają do własnych przemyśleń.

A wy czytaliście Wielkiego Gatsbiego? Jeżeli tak, to czy przyjemnie się ją wam czytało? I co sądzicie o tytułowym bohaterze książki? Jeżeli nie, czy macie zamiar w ogóle po nią sięgnąć? Piszcie w komentarzach, chętnie poznam wasze zdanie na ten temat.

*zdjęcie zawarte na początku posta jest mojego autorstwa

You Might Also Like

22 komentarze

  1. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale myślę że ferie przejdę się po nią do biblioteki:) Jestem jej bardzo ciekawa, bo czasem ciągnie mnie do tych klimatów.

    http://whiteblackbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam ją w grudniu, ale wtedy jeszcze nie miałam bloga, więc dopiero teraz to opublikowałam. Ja mam już rozplanowane książki praktycznie do końca ferii. I trochę tego jest:D Między innymi muszę do szkoły przeczytać Mistrza i Małgorzatę.

      Usuń
  2. Jestem właśnie w trakcje jej czytania i jak do tej pory jestem nią oczarowana :)

    Zapraszam Cię też w wolnej chwili do siebie na bloga :) http://lowczyni-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z samego początku miałam problem. Ciężko mi się czytało, ale potem było już tylko lepiej:) I teraz będę wszystkim Gatsbiego polecać. Już zaglądam ;)

      Usuń
    2. Cześć !

      Nominowałam Cię do LIEBSTER BLOG AWARD ! Mam nadzieję , że się nie pogniewasz i odpowiesz na pytania :)
      http://lowczyni-ksiazek.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award.html

      Usuń
    3. Pogniewam??? Jak to zobaczyłam u ciebie na blogu, to aż mi się twarz uśmiechnęła :D Z chęcią odpowiem, ale za jakiś czas (bo trzeba najpierw skończyć z TMI TAG) Jak opublikuję, to z pewnością dam ci znać;)

      Usuń
  3. Nie znam tej książki, ale jak najbardziej przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zachęcam! U mnie zalicza się ona do jednej z najlepszych jakie przeczytałam:)

      Usuń
  4. Czytałam, ale nie wiele z niej pamiętam. Trochę mnie nużyła. Ale za to film jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ona na początku też nużyła, ale potem się wkręciłam.:) Co do filmu, to mnie się właśnie średnio podobał. Uważam, że trochę odebrał wszystkiemu klimat, ale to tylko moje zdanie;)

      Usuń
  5. Przepiękna książka. Jestem pewna, że będę do niej wracać niejednokrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałabym ją jeszcze przeczytać w oryginale. Ale wszystko w swoim czasie;)

      Usuń
  6. Niestety na razie obejrzałam tylko film, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A film ci się podobał? Bo jak tak, to myślę, że książka też powinna przypaść ci do gustu:)

      Usuń
  7. Myślę że jeśli będę miała okazję to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam! I miłego czytania;)

      Usuń
  8. Czytałam - jest to lektura barwna i bardzo przyjemna, choć sama postać Daisy trochę działała mi na nerwy. Ale tak przecież miało być :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zwróciłam nawet za bardzo uwagi na zachowanie Daisy. Bardziej skupiłam się na naszym tytułowym bohaterze. Może jak kiedyś spróbuję przeczytać w oryginale, to się temu przyjrzę:)

      Usuń
  9. Gatsby przede mną, ale film mnie oczarował, więc nie sądzę, bym zrezygnowała z takiej lektury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli film ci się podobał, to książka też powinna, ale ostrzegam, że jest trochę "wolniejsza" od filmu, który nawiasem mówiąc średnio mi się podobał. Ale to może dlatego, że obejrzałam go na świeżo po skończeniu czytania;)

      Usuń
  10. Czytałam Gatsby'ego i muszę stwierdzić, że dla mnie lepszy jest zbiór opowiadań Fitzgeralda. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten temat się niestety nie wypowiem, bo nie czytałam zbioru opowiadań. Jak znajdę kiedyś chwilę czasu to postaram się to nadrobić. :)

      Usuń

Witaj! Jeżeli już tutaj trafiłeś i coś co naskrobałam przypadło ci do gustu, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. :)
Wasza aktywność motywuje mnie do dalszej pracy. ;)

Popular Posts

Flickr Images

Formularz kontaktowy