Coś lekkiego TAG

Czytelnicze nawyki TAG

1/06/2015Kultura Czytania






Cześć! Dzisiaj mam dla was taki luźniejszy post, w którym dowiecie się czegoś o moich czytelniczych dziwactwach. Nie wiem czy lubicie takiego rodzaju rzeczy, ale ja jestem wielka fanką wszelkiego rodzaju TAGów. Szczególnie w wersji filmików zamieszczanych na YouTube. Bez zbędnego przedłużania, zaczynajmy!


Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?
Hmmm... Jeżeli chodzi o takie specjalne stanowisko do czytania, to tak. Na moje łóżko nakładam kapę (taką włochatą), a że stoi ono przy ścianie to opieram o nią poduszki i gotowe! Do tego jasny kocyk w różyczki, gorąca herbata, czekolada i moja biblioteczka naprzeciwko. Czego chcieć więcej?

Czy w trakcie czytania używasz zakładki czy przypadkowych świstków papieru?
Nie mam jakiejś manii jeżeli chodzi o zakładki i nie muszę mieć jednej konkretnej. Co prawda teraz zrobiłam sobie swoją. Takie małe DIY. Z jednej strony jest niebieska, a z drugiej fioletowa z białymi wstążkami z napisem „Book Fiend”. Ale wcześniej, jeszcze zanim ją sobie sprawiłam, najczęściej kończyło się na tym, że za zakładkę służyły mi bilety komunikacji miejskiej, rogi wydarte z zeszytów albo inne przypadkowe skrawki, które wpadły mi w ręce akurat gdy miałam zamiar skończyć czytać. Mimo że nie mam wysokich wymogów zakładkowych, nie lubię sytuacji, gdy jedyną zakładką w zasięgu wzroku jest np. kawałek papieru toaletowego. Wolę jednak, jak coś co mam włożyć do książki jest w miarę sztywne i prostokątne.

Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału lub okrągłej liczby stron?
Ogólnie rzecz ujmując, jeżeli czytam jakąś ciekawą książkę, to bardzo ale to bardzo nie lubię kiedy ktoś przerywa mi w trakcie rozdziału. Czasami jednak jestem zmuszona skończyć. Jakoś to przeżywam, ale nie zmienia to faktu, że mi się to nie podoba. Tyle jeżeli chodzi o rozdziały. Co do okrągłej liczby stron to nie mam specjalnych wymagań. Czytając, zwracam raczej uwagę na to, żeby skończyć rozdział.

Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania książki?
Od dziecka byłam uczona, że przy książkach się nie pije i nie je. Bo można utłuścić i zabrudzić kartki, albo po prostu (chociażby niechcący) czymś zalać. Jak to się ma do tego co robię teraz? Hmmm... Jeżeli czytam książki w szkole, autobusie albo innych miejscach publicznych to raczej nad nimi nic nie spożywam (podręczniki się nie liczą). Ale jeżeli chodzi o domowe zacisze, to sprawa ma się zgoła inaczej. W swoim kąciku często zdarza mi się popijać herbatę (jeżeli by to kogoś interesowało to miętę) albo jeść czekoladę. I nic z tym nie zrobię. Po prostu lubię czasami coś przekąsić przy lekturze. Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że staram się zachować najwyższe środki ostrożności, tak aby moim kochanym książkom nic się nie stało.

Czy jesteś wielozadaniowa/y? Potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?
Zacznijmy od tego, że coś takiego jak wielozadaniowość nie istnieje. Nasz mózg i tak analizuje kolejne sprawy po kolei, jedna po drugiej, a nie wszystkie naraz. Przykładowo, ktoś gotuje zupę, obiera ziemniaki i czyta gazetę. Zupa gotuje się sama na piecu, a my tylko co jakiś czas zerkamy, czy nie kipi. Obieramy ziemniaki. I albo robimy to tak odruchowo, że nie zwracamy na to uwagi, albo po prostu zerkamy tylko na gazetę i nie pamiętamy co przed chwilą przeczytaliśmy. Przynajmniej taka jest moja teoria. U mnie z reguły wygląda to tak, że jak robię jedną rzecz to nie umiem skupić się na innej. Czytając książkę w szkole, nie mam pojęcia co działo się na lekcji, ucząc się nie słucham muzyki bo mnie to rozprasza, oglądając film nie piszę smsów bo odpisuję albo nie tej osobie co trzeba albo muszę przewijać film. Jedynym wyjątkiem jest odrabianie przeze mnie zadań. Wtedy jakaś spokojna muzyka może sobie gdzieś trzeszczeć. Przy czytaniu książek mam tak samo jak z zadaniami. Spokojna muzyka, odgłosy natury, coffitivity- tak. Ale cała reszta odpada.

Czy czytasz jedną książkę czy klika naraz?
Zazwyczaj ograniczam się do jednej pozycji. Gdy czytam kilka naraz istnieje opcja, że pomieszają mi się wątki i na tym się skończy. Jeżeli zdarzy mi się, że biorę się za kilka książek w tym samym czasie, to staram się żeby nie były to pozycje jednolite gatunkowo. I broń Boże, żeby dodatkowo były napisane przez tych samych autorów. Jak więc brzmi moja odpowiedź? Czytanie w tym samym czasu np. kryminału i biografii jak najbardziej, ale branie się za dwa romanse(w dodatku autorstwa jednej osoby) omijałabym szerokim łukiem.

Czy czytasz w domu czy gdziekolwiek?
Jak już pewnie wywnioskowaliście z moich poprzednich wywodów to czytam gdzie się da i gdzie mam czas i chęć- w szkole, w autobusie (nawet jak nie znajdę miejsca siedzącego), w domu, a czasami nawet idąc ulicą (co zdarza mi się rzadko, ale kiedyś tam się zdarzało). Miejsce ma akurat najmniejsze znaczenie. Byle byłoby w nim w miarę cicho, albo tak umiarkowanie, ciepło i żeby nikt mi w tym nie przeszkadzał.

Czytasz na głos czy w myślach?
W myślach. Okres głośnego czytania minął mi gdzieś we wczesnych latach podstawówki (albo coś koło tego). Owszem, zdarza mi się odczytywać jakieś fragmenty głośno, ale tylko wtedy gdy:
  1. czytam komuś (do czego mam raczej mało okazji),
  2. trafiam na cytat, który bardzo przypada mi do gustu,
  3. czegoś nie rozumiem i mój mózg potrzebuje czasu, żeby przeanalizować pewne fakty,
  4. czytam po angielsku i ni w ząb nie rozumiem danego kontekstu

Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książki?
To zależy od książki. Jak czytam lektury szkolne, które kompletnie do mnie nie przemawiają (Imię róży, które zapowiadało się ciekawie, ale koniec końców nim prasnęłam, bo w ogóle mi się nie podobało) to tak. Jeżeli biorę do ręki coś, na co sama się zdecydowałam to raczej staram się to do końca wymęczyć, ale nie zawsze mi się udaje. A jeżeli książka jest już tak strasznie nudna, to żeby dobrnąć do końca pomijam dłuższe opisy albo nawet i całe rozdziały. Czytając wyżej wspomniane Imię Róży gdzieś od czterechsetnej strony czytałam tylko krótsze dialogi i wybiórcze zdania z tekstu...

Czy zaginasz grzbiet książki?
NIE! Absolutnie i kategorycznie nie. No przynajmniej w swoich książkach. Jeżeli chodzi o pozycje, które mam na półce to strasznie mnie drażni jak ktoś się z nimi źle obnosi np. jak ktoś zostawi otworzoną książkę w twardej oprawie położoną na stole grzbietem do góry.Nie lubię tego (takie moje dziwactwo), ale toleruję, o ile ktoś nie robi tego z książkami należącymi do mnie. Jeżeli pożyczam książkę od znajomych, albo coś w tym guście, to też staram się na nią chuchać i dmuchać. Sprawa ma się trochę inaczej w przypadku książek z biblioteki, do której swoją drogą uczęszczam całkiem często. Jeżeli w moje łapki wpada pozycja nowa, to o nią dbam, a jeżeli jakaś starsza i podniszczona to raczej nie przejmuję się tym czy zaginam grzbiet czy nie. Chyba, że jest to taka całkiem stara książka, która już się rozsypuje. Wtedy tez staram się „czytać delikatnie”.

Jak wam się podobało? Jakie są wasze przyzwyczajenia czytelnicze? Macie swoje ulubione miejsca do pochylania się nad lekturą? Dajcie znać w komentarzach! Chętnie was trochę bardziej poznam!

*zdjęcie zawarte na początku posta należy do mnie i nie zgadzam się na jego kopiowanie 

You Might Also Like

15 komentarze

  1. Ja w sumie mam trochę taki swoich małych tradycji czytelniczych, niektóre nawet podobne do ciebie:) Też nienawidzę zaginać rogów w książkach, jak widzę, że ktoś to robi, to aż mnie trzęsie:P I też staram się czytać, tylko jedną książkę, ale bywa że czytam dwie albo trzy jednocześnie. No, i też zawsze muszę skończyć rozdział, kiedy muszę przerwać czytanie, choć czasem po prostu się nie da:(

    Chyba niedługo zrobię ten tag u siebie:)

    http://whiteblackbooks.blogspot.com/

    PS. Nominowałam cię do TMI tag u mnie na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak czytam kilka książek na raz, to przeważnie w sytuacji, kiedy muszę męczyć lektury szkolne, albo kiedy trafiam na wyjątkowo nudną pozycję. Tak to mi się raczej bardzo rzadko zdarza:) No nie zawsze, szczególnie wtedy, gdy rozdział ciągnie się przez 25 stron...
    Jak go zrobisz to chętnie poczytam!;) I dziękuję za nominację! Z miłą chęcią zrobię ten TAG, ale opublikuję go nie wcześniej niż za tydzień.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest, miałam małe problemy techniczne, więc jak weszłaś na mojego bloga to jeszcze się nie wyświetlała, chociaż teoretycznie tam był:P

      Usuń
  3. Ja natomiast mam tak, że nigdy, przenigdy nie położę książki na półce dopóki nie zostanie przeczytana, więc mój stolik nocny powoli się rozpada! Nie lubie też gdy książka ma złamany grzbiet. Często przed przeczytaniem odruchowo głaskam okładkę, kartkuję, wącham. Dlatego w komunikacjii miejskiej często przyciągam spojrzenia..
    (fantastyczny blog) M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie umiem czytać książki jak mi się bardzo nie podoba, albo jak jest po prostu nudna (daję jej szansę, ale jeżeli po 50 lub 100 stronach nic się nie zmienia to po prostu ją odkładam). Może kiedyś zmienię zdanie;) A w komunikacji miejskiej staram się raczej nie wąchać książek, ale jak jestem w domu albo w szkole to raczej się nie powstrzymuję;)
      Dziękuję! Dwa słowa, a potrafią nieźle podbudować:D Fajnie, że komuś się podoba to co stworzyłam. Tym bardziej, że wszystko robiłam sama. Trochę się namęczyłam, ale dla takich słów warto. :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że dotrzymasz swojego postanowienia i nadal będziesz prowadzić blog. To wyjątkowe, że starasz się odpowiadać na każdy komentarz. A co do recenzji to są naprawde dobre, a szkoda by było zmarnować takiego talentu. Nim się obejrzysz będziesz zasypywana propozycjami od wydawnictw. Życzę powodzenia i wytrwałości! M.

      Usuń
  4. Moim centrum w pokoju jest łóżko. Na nim siedzę z lapkiem, piszę opinie i na nim czytam książki - wygoda musi być. ;)
    Jeśli chodzi o zaznaczanie książek, to mam mnóstwo zakładek, a i tak robię jak ty, ewentualnie mam zawsze przy sobie karteczki do zaznaczania cytatów i nimi zaznaczam gdzie skończyłam.
    Bardzo nie lubię gdy mi się przerywa pasjonującą książkę, ale jeśli już muszę odłożyć ją na bok, to tylko wtedy, gdy skończę rozdział.
    Też uwielbiam popijać herbatę i coś przegryzać, ale zachowuję wtedy maksimum ostrożności ;)
    Mi jakoś nie przeszkadza muzyka czy film gdy coś czytam. Potrafię skupić się na dwóch czynnościach i nie lubię gdy jest kompletnie cicho, to mnie rozprasza.
    Mogę czytać 2-3 książki jednocześnie, ale muszą być różne gatunkowo, bo inaczej to byłoby bez sensu ;)
    Czytam gdzie się tylko da ;) To chyba większość książkoholików potrafi;)
    Hm, na głos czytam tylko wtedy, gdy czytam komuś ciekawy fragment. ;)
    Nigdy, ale to nigdy nie czytam zakończenia przed poznaniem całej historii, ale omijam nudne fragmenty gdy sie pojawiają. ;)
    A zaginanie grzbietów, czy ogólnie niszczenie książki, to dla mnie zbrodnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie;) Zresztą pisząc ten komentarz właśnie siedzę na łóżku. W swoich książkach zaznaczam cytaty takimi samoprzylepnymi karteczkami, a w tych z biblioteki jakimiś skrawkami papieru, a potem je gdzieś przepisuję. Co do słuchania muzyki to każdy jest inny! :D Ja mogę czegoś słuchać podczas czytania, ale po cichu. Jeżeli chodzi o zakończenia to też staram się ich nie podglądać, ale jak sprawdzam ile książka ma stron (co zdarza mi się często) to czasami mój wzrok padnie na ostatnie zdanie;) Dzięki za komentarz:D

      Usuń
  5. Staram się nie zostawiać książek grzbietem do góry, chociaż kilka razy niestety mi się zdarzyło, gdy nagle ktoś mnie wyrwał od czytania, a nie miałam pod ręką nic do zaznaczenia;( zazwyczaj czytam też przy muzyce, czasem nawet przy tv, kiedy jestem "zaangażowana" w czytanie, to nie przeszkadzają mi dźwięki;) bardzo ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że czasami się zdarzy;) Mnie nie raz też, ale przy książkach w miękkiej oprawie. W twardej absolutnie nie. Ale to tylko takie moje skrzywienie... Potrafię się tak wyłączyć np. jak jadę autobusem, ale wtedy muszę dobrze uważać na to żeby nie przegapić miejsca, w którym mam wysiąść. Dzięki;)

      Usuń
  6. Oj, ja często zaznaczam książkę kawałkiem chusteczki a potem mi wstyd w autobusie jak ludzie krzywo patrzą na moją twórczą zakładkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie tam wstyd! Jeżeli tobie ona nie przeszkadza, ważne jest to, że jest czysta i mówi, w którym miejscu skończyliśmy czytać;) Dzięki za komentarz:D

      Usuń
    2. (Też dodałam Cię do obserwowanych :))

      Usuń
  7. Oto moje najdziwniejsze nawyki:
    1. Targanie przynajmniej jednej książki ze sobą, nawet jak chodze po domu.
    2. Głaskanie okładki, wąchanie (to chyba każdy bibliofill robi)
    3. Zapisywanie notatek na marginesach, oczywiście ołówkiem
    4. Jak coś mnie denerwuje, lub po prostu mnie zaintrygowało to gadam wtedy sama do siebie, co jest dość uciążliwe :D
    5. Czytania ostatniego akapitu w rozdziale, sprawdzanie stron itp.
    6. Czytając uwielbiam popijać słodką herbatę.
    7.Nienawidze gdy ktoś obślinia palec i dopiero przewraca kartkę to dla mnie zbrodnia.
    I wiele, wiele więcej. Bardzo fajny post. Ciesze się, że nie tylko ja mam takie chore nawyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, patrząc od technicznej strony, mam przy sobie książkę prawie zawsze. Jeżeli nie w wersji papierowej to w elektronicznej. To tak na wypadek, gdyby skończyła mi się papierowa książka albo jej zapomnę;) Każdy, każdy:D O tym przewracaniu kartek poślinionym palcem, to nawet nie pomyślałam... Ale jakby na to popatrzeć to rzeczywiście nie jest fajne. Ale niektórzy mają taki nawyk i nic z tym nie zrobimy:) Czemu od razu chore? Jakby tak popytać ludzi, którzy dużo czytają to mnóstwo z nich ma jakieś swoje przyzwyczajenia ;)
      Dzięki za komentarz!

      Usuń

Witaj! Jeżeli już tutaj trafiłeś i coś co naskrobałam przypadło ci do gustu, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. :)
Wasza aktywność motywuje mnie do dalszej pracy. ;)

Popular Posts

Flickr Images

Formularz kontaktowy